wtorek, 31 grudnia 2013

Żegnam rok 2013!

Dziś już sylwester. O matulo! I kto by pomyślał że to tak szybko zleci...?
Chyba jednak mając dziecko/dzieci czas leci strasznie szybko.

Ja pamiętam jak wczoraj, kiedy byłam na dwutygodniowych wakacjach w Mikołajkach u mamy, potem nad morzem - a to był SIERPIEŃ! A dziś magicznie koniec grudnia, a jutro już Nowy Rok.



Zastanawiam się już jakiś czas i w zasadzie nie wiem jak podsumować mijający rok.

Rok 2013 był na pewno ważny dla rozwoju Igi, no i dla mojego odchudzania.


Iga z niemowlęcia stała się kumatym dzieckiem, z rozwrzeszczanego stała się uśmiechającym i za to rozrabiającym. Zdecydowanie wolę kiedy rozrabia niż marudzi czy płacze. Na niej, jako terminatorze, nawet przebijające się wszystkie czwórki na raz nie robią wrażenia.

No... jak się wali z premedytacją głową w ścianę lub specjalnie spada z łóżka to co tam zęby ;)


Nie mówi jeszcze, tzn nie wypowiada słów. Próbuje. Czasem jej się uda coś powiedzieć, ale sama chce ćwiczyć, to niech ćwiczy.





Ja w roku 2013 schudłam 35kg. Cały grudzień nie trzymałam diety, w ogóle - czasem jadłam jak wieprz aż w końcu zatrułam się kebabem i do tej pory dochodzę do siebie (ponad tydzień). No i oczywiście parę kilo wróciło, z 6 z przodu się pożegnałam, ale zastrzegłam że maksymalnie w lutym widzimy się znowu bo... od 2. stycznia wracam do gry! I mam zamiar nie grzeszyć aż do Wielkanocy. Zakleję gębę najwyżej super glutem i tyle :)

Także jak tu stoję, siedzę, piszę, obiecuję że rok 2014 - i mam nadzieję że maksymalnie do września - pożegnam się z nadprogramowymi kilogramami, a Wy macie mnie pilnować! Bo tak przy kimś to wstyd nie trzymać diety. Ćwiczyć na razie i tak nie będę.. boszz jak ja tego nienawidzę. Ale jak schudnę to obiecuję ruszyć tyłek i RZEŹBIĆ swoją obwisłą skórę.

O matko, jak pomyślę ile tego będzie wisieć..

No nic. Trudno.


Rok 2013 był również rokiem przeprowadzki do innego miasta. Z rodzinnej miejscowości przeprowadziłam się gdzie nie znam nikogo! No może jedną osobę : Kasia! :) Ale bardzo rzadko się widujemy.

Także w domu siedzę i pokwituję, jak stary kartofel już puszczam pąki. Ale to się sieje na wiosnę, nie?

Może nowy rok przyniesie jakieś znajomości?? Ja nawet sąsiadów nie znam.


Nawet nie wiem czy chcę znać.


Relacje z rodziną są ok. Zawsze są ok kiedy się z nią nie mieszka i widzi się co jakiś czas :)


A koleżanki? Takie z reala.. no cóż. Z powodu przeprowadzki do innego miasta jako tako trzymały się.. teraz są wręcz zerowe.. pewnie w 2014 wyklaruje się czy przepadły.


W małżeństwie już pisałam w 'poście rocznicowym'.. może się polepszy? Nie mam pojęcia. Przedczoraj wybuchła bomba i dwa dni nie noszę obrączki. Rzuciłam nią w niego. Niech sam sobie nosi. Albo sprzeda i kupi sobie złoto w czołgach.


Boże, spraw by ten nowy rok był lepszy - pod względem małżeństwa oczywiście, bo w zasadzie na resztę nie narzekam - albo tak mnie pognęb że zabiorę się stąd.


A Wam życzę tego co zawsze - czyli tego, co sobie wymarzycie :)


14 komentarzy:

  1. No właśnie.... ta Twoja przeprowadzka....

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, czytam, czytam i oto co mam do powiedzenia:
    - ja też nie wiem jaki właściwie był ten mijający rok...
    - mój też gra w czołgi, a obrączki nie nosi, bo mu przecięli na pogotowiu po wypadku motocyklowym... Na moim imieniu. Ja noszę ;)
    - jeśli widzisz cień szansy, to walcz... Czasem trzeba spojrzeć z innej perspektywy albo z dystansu i wszystko zaczyna wyglądać inaczej...
    - w kwestii koleżanek mam tak samo, choć wcale się nie wyprowadziłam - po prostu zostałam wcześnie matką, a one nie...
    To się powymądrzałam :) Zapraszam do mnie. Może też znajdziesz jakiś wspólny mianownik.
    pozdrawiam

    Ola z http://wokoldzieci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. No nie wiem, może ja za dużo wymagam? :>

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo widzę osiągnęłaś w tym roku ;)
    Gratuluję przeprowadzki i utraty wagi!

    Szczęśliwego Nowego Roku i szampańskiej zabawy życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uśmiałam się do tego supergluta i złota w czołgach hahahaha :D Mam nadzieję, że nowy rok będzie dla Ciebie lepszy :* No i może małża trafi jakiś piorun i się opamięta, oby :) Fajne laski jesteście, więc niech uważa żeby ktoś Was mu sprzed nosa nie sprzątnął! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję i również życzę wszystkiego co najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tylko czasem myślę "a kto by mnie chciał?"
    Ten piorun to by się przydał :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Musi być kiedyś w końcu dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale malutka urosła przez ten rok. ;)
    Szczęśliwego nowego roku!!

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)