piątek, 13 grudnia 2013

Puste jajo, czyli ciąża która...

... nie miała szansy się rozwinąć.

To była właśnie moja pierwsza ciąża.
Nieudana? Nie wiem czy mogę tak to nazwać.
Kiedyś ktoś mi powiedział "nie martw się, tak miało być. Natura zdecydowała by ta ciąża się nie rozwinęła. Na pewno nie bez powodu".
Natura? A może to Ten z góry?

 

Ale od początku.
Miałam lat 20. No dobra - niepełne 20. Mój obecny mąż był moim chłopakiem. Zbyt długiego stażu związku nie mieliśmy.
Tak, to była wpadka. Mimo że seks był planowany (nie było sytuacji "och nie, nie, bo zajdę"). Miałam tak strasznie nieregularną miesiączkę, która miała nadejść w każdej chwili.
Ale nie nadeszła.

Po dwóch tygodniach zrobiłam test. Jedna kreska. Hm. To co jest?
Spoko poczekam na okres.
Kolejne dwa tygodnie. Okresu brak. Matko, co się dzieje? W pracy źle się czułam, masa stresu. Chłopak brakiem mojego okresu nie był zachwycony. Tego bałam się najbardziej - co on zrobi kiedy ja "będę"?

No nic. Kuzynka kupiła mi test. Wstydziłam się sama go kupić.
W domu WC. Wynik - dwie kreski.
Poczułam, jak by mi ktoś przywalił obuchem w łeb. Roztrzęsiona nigdy nie byłam jak wtedy. Jeszcze ojciec zaczął mi mówić o allegro i łożyskach do auta. A ja słyszałam go jakbym miała głowę pod wodą.
Pierwsza dowiedziała się moja mama - nie była zła - zapytała tylko co zrobię.
Chłopak mnie zaskoczył. Gdy powiedziałam mu byłam już po pierwszym usg na którym był kropek - idealnie okrągły pęcherzyk. Był szczęśliwy - w sumie tak jak ja.

Przewinę trochę do przodu.

Wizyta po 3 tygodniach od pierwszej. Karta z wykonanymi pierwszymi badaniami z krwi.
Badanie usg i przerażona mina lekarza. Pytam "wszystko ok? "
"Nietety Pani Natalio, ale nie widzę zarodka. Przykro mi, ale ciąża się nie rozwinęła".
Jako kompletny wtedy laik w temacie ciąży pomyślałam "jak to? jak to możliwe? dlaczego ja?"

Nagle rozpacz. Wielka.
Na drugi dzień szpital. Zabieg pod narkozą. Smutek.
Wyszłam tego samego dnia. A on przyjechał, tyle kilometrów by być ze mną. By dawać mi siłę i wspierać.
Wtedy kiedy nasza pierwsza ciąża nie miała szansy się rozwinąć.
Czemu tak się stało? Nie wiem. Podejrzewam stres.

Nie wiem jak boli strata fasolki z bijacym sercem. Na pewno bardziej.
Ale może nie powinnam zestawiać tych dwóch ciąż obok siebie?

Jednak bolało, mocno.
Teraz staram się nie roztrząsać tego w kontekście bólu.
Jakaś strata niesie za sobą jakieś korzyści.
Moją "korzyścią" została Iga.

 

13 komentarzy:

  1. Kiedyś Ktoś Ważny dla mnie powiedział mi, że "Żeby coś zyskać, trzeba coś wcześniej stracić". Przykro mi.

    OdpowiedzUsuń
  2. poryczałam się czytając to :( przykre ...
    Domi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przykro mi. Historia pierwszej ciąży nieprawdopodobnie smutna, jednak teraz wiesz, że możesz liczyć na męża w każdej chwili. Wtedy mogłaś, mimo że się tego nie spodziewałaś...

    OdpowiedzUsuń
  4. Tulę :* Nie wiem co więcej napisać...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiem co czujesz bo też tak miałam, ale moja ciąża przeradzała się w "pozamaciczną" i do tego poronienie.. więc też miałam zabieg. Boli i niestety ból pozostanie, ale dobrze że masz przy sobie ukochane dziecko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Natalko znam ten ból. Zbyt dobrze, tylko Nasza fasolka miała 11tyg. do dziś nie przebolałam, mimo, że jak piszesz mam "korzyść" Maję , ale myślę o Naszej kropce.Też sobie tłumaczę że może lepiej, że natura i Bóg tak chciał. Chociaż po tym wszystkim jesteśmy silniejsi jako para i ludzie.

    OdpowiedzUsuń
  7. też byłam w takiej sytuacji, pierwsza ciąża i coś takiego :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Doskonale Cię rozumiem ;) Też miałam puste jajo :/ Ale po kilku miesiącach zaszłam ponownie w ciążę i teraz mam Malucha :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Najważniejsze że macie Igusie :)!! Buśki

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiem jakie to smutne i pogrążające...Pierwszy raz przeżyłam stratę fasolki z juz bijącym serduszkiem, drugi raz 2 miesiące temu, pęcherzyk się nie utrzymał, zaczęłam krwawić i poleciało...2 zabiegi w narkozie. Mam cudownego synusia, ale tęsknota za aniołkami pozostaje...karolinapw

    OdpowiedzUsuń
  11. My staraliśmy się o dziecko ponad dwa lata. Diagnoza lekarza? Raczej pani dziecka nie urodzi.

    Pierwsza ciąża- utracona w 9 tygodniu. Mieszkaliśmy i pracowaliśmy za granicą przez jedną z polskich agencji pośrednictwa pracy. Nie miałam opieki medycznej, następnego dnia musiałam wrócić do pracy. Poroniłam w domu cały, malutki płód.

    Druga ciąża- utracona w 6 tygodniu. Utracona? Tak jak u Ciebie było puste jajo. Mogliśmy się tego spodziewać, w końcu 'raczej nigdy nie urodzę'. Bolało nawet bardziej niż przy pierwszej, powiedziałam, że nie dam rady więcej tego przechodzić. Partner dawał mi największe możliwe wsparcie.

    Teraz jestem w 23 tygodniu zdrowej ciąży. Jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Nie mogę się doczekać, aż będę mogła zobaczyć i przytulić mój cud :) Ale na pewno nie zapomnę tego rozrywającego od środka bólu, który trzeba samemu przetrawić, kiedy słowa nie są pocieszeniem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dokładnie..
    Ciężko bardzo.

    Gatuluję bardzo ciąży :**

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)