czwartek, 12 grudnia 2013

O Mamy miłościach muzycznych

Tym razem troszkę o mnie :-) Będzie dłuższy post. :-)

Odkąd pamiętam mój gust muzyczny był bardzo różnorodny...
Nigdy nie było tak, bym lubiła tylko jeden gatunek.

A więc zacznijmy chronologicznie..

 

Rok ok. 1996/98 dokładnie nie pamiętam.
The Kelly Family. To przy ich piosenkach rozwijałam swój głos. Oczywiście prowokatorką mojego "zalubienia" T.K.F. była moja mama. Jako że ona słuch i głos ma, pomagała i mi rozwijać te umiejętności, co jej się nawet udało.
Mój ulubiony oczywiście - Angelo i piosenka "An angel". Drugie miejsce zajmował Paddy.
I wtedy powstał zwyczaj obklejania całego pokoju w plakatach z Bravo lub Popcornu.
Kilka kaset MC, i dwie płyty - kiedy nabyliśmy odtwarzacz CD :-D

Moje piosenki :

An angel.



Fell in love with alien.

Rok 2000 - hip hop. Szczególnie Peja
Wakacje u jeszcze przyszłej bratowej, leciało ciągle na kasecie MC.
Potem też były epizody hip hopowe, jak Pezet, Sokół, Pono, całe WWO. Lecz już nie pamiętam który to był rok.

Głucha noc.



Damy radę.


Następnie rok 2000/01 i moja wielka miłość.

Natalia Oreiro wraz z 270 odcinkami "Zbuntowanego Anioła".

Naśladowałam ją we wszystkim, w ruchach, wyglądzie, malowałam farbkami na czerwono usta, na czarno pieprzyk nad wargą (btw. 3 lata później pojawił mi się pieprzyk na górnej wardze), śpiewałam (nawet u brata na weselu) i znałam jej piosenki na pamięć. Dużo wspomnień i wzruszeń z serialem. Dwie płyty ze mną. Oczywiście pokój w plakatach.




Cambio dolor.



Tu veneno.


Rok 2002. Ich Troje.

Chyba nic więcej nie dodam :D Płyta jedna. "Ad.4"



Powiedz.




Prawo.


Hmm .. co tam dalej było... :)

Rok 2004

Moja kolejna wielka miłość.

O-Zone.

Szczerze, to jestem pełna podziwu dla samej siebie,

czy to język hiszpański, niemiecki, czy rumuński wszystkie kilkanaście teksów znałam na pamięć (z dokładną wymową - tą którą przynajmniej słychać w piosence, lub wyuczona z pisanego tekstu). Choć jak przeglądam te piosenki na yt to widzę, że nadal sporo pamiętam :)

Mój faworyt - Radu Sarbu - do tej pory pamiętam że ur. 14.12 :)

To był z resztą szał na całą Polskę. Ja potrafiłam siedzieć przed telewizorem cały dzień i nagrywać ich krótkie pioseneczki na VHS z 4Fun.tv lub VIVY. Lub występy na jakichś rozdaniach nagród ;) Chodziłam do kafejki internetowej - internetu jeszcze nie mieliśmy - by ściągnąć parę fotek na dyskietkę. Miałam też bloga :D

Nadal lubię i czasem słucham. Płyta jedna, z resztą jedyna wydana.



Dragostea din tei.



De ce plang chitarele.


Dan Balan nadal robi karierę..





2004/05 troszkę tanecznego techna. Czy jak to tam się teraz mówi :)




Eurodancer.


O Panie i Panowie teraz rok 2005.

Teraz już nie miłość i w zasadzie nie rozumiem trochę tej swojej sympatii ale...

TOKIO HOTEL.

Obsesja i szał. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam ich na niemieckiej Vivie, poczułam miłość od pierwszego wejrzenia. Mnóstwo zakupionych gazet, nagrań, pokój w plakatach (to było zatrzęsienie dosłownie), 3 zeszyty z artykułami które mam do tej pory. Kochałam ich tak że pod koniec 2005 nad kostką zrobiłam sobie tatuaż z ich logiem (ooo tak - prawdziwy :/) Mój ulubieniec to oczywiście Bill.

To chyba jedyny zespół który trzymał mnie tak długo. Teraz.. nie czuję nic :)

Trzy płyty w posiadaniu.

Tatuaż -



Tak wyglądał mój pokój a to tylko jedna ściana!



Sory, na zdjęciach nie jestem ja więc wycięłam :)




Durch den Monsun.




Spring nicht.

Ale kurde przy tej piosence dalej mam ciarki


Rok 2007

Kocham. Kochałam i będę kochać. Zakochana do życia końca swego będę.

Ale jak tu ich nie kochać : happysad.




Partyzant K.



Słońce.


Z ich piosenkami kojarzą mi się piękne i beztroskie czasy, szaleństwa i szlajania się byle gdzie :)

Baaardzo dużo wspomnień :)


Rok 2008, bardzo krótki epizod - wakacyjny tylko. Feel. I jedna piosenka która utkwiła mi w głowie. Ze względu na byłego chłopaka.




To długa rzeka.

2008. Z "powodów" towarzyskich - metal. Krótko i nic konkretnego.



Die Muther Fucker Die (heh ;))



No i chyba w końcu przystanek. Rok 2009

Zespół Enej. Zaraził mnie nim mój mrągowski kolega.

Bardzo lubię, słucham do tej pory, jedyny zespół gdzie byłam na koncercie - aż trzy razy ;)



Amelia.



Rahela.


I to by było na tyle. Teraz słucham muzyki różnej. Od pop, dance, folk, rock, nawet disco polo :)

Jednak głównie króluje happysad i Enej :)


 

28 komentarzy:

  1. Oj obejrzałabym chętnie znowu Zbuntowanego Anioła :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Każdy z nas miał takie różne przemiany muzyczne ;) Jato już nawet nie pamiętam czego kiedy słuchałam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nooooo ciekawie :) ale żeby aż tatuaż? Mój gust muzyczny również zmienny był i jest wciąż ;))) też może takiego posta napiszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To się nazywa "zaćma" ;) Byłam tak zakochana że tylko marzyłam o tym tatuażu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piekne czasy to były. Mi wspominia wracaja przy hitach disco polo- ech kiedy to bylo. Niby tylko 10 lat temu a ja czuje się jak staruszka słysząc m.in "Jesteś szalona".
    Wiejski zabawy to było coś; )
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  6. hahaha Natala no powaliłaś mnie na łopatki tym tatuażem! nie podejrzewałam Cię o to :D i to jeszcze Tokio Hotel :D masz jeszcze jakieś o których nie wiemy, oprócz tej literki "D" na ... znaczy za uchem ;)
    W.

    OdpowiedzUsuń
  7. od pon do pt
    o 13:30 (o 12:30 powtórka z dnia poprzedniego)

    JA OGLĄDAM ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. :D ile miałaś lat, kiedy miałaś szał na Tokio Hotel? (o ile można wiedzieć) Natalie Orejro też pamiętam :D to był szał ciał normalnie, a z O-Zone znam tylko jedną piosenkę :D Bardzo ciekawy post! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale fajnie tak poczytać też za tokio hotel szalałam Bill :D ! kochałam się w nim! ahahah... stare dobre czasy :D tatuaż fajny a ten pokój w tych plakatach super ... :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Alternatywą do Kelly familly był backstreet boys:) ja mialam cały pokój nimi oplakatowany, a później już nie jaralam sie zespołami. Dzisiaj słucham wszystkiego po trochu, chociaz ja nie jestem z gatunku tych, co nie mogą żyć bez muzyki. Ja lubię, kocham ciszę, a muza tylko przy bieganiu czy w ogóle ćwiczeniach i na imprezach.

    OdpowiedzUsuń
  11. Serio zrobiłaś sobie tatuaż!! Też chciałam hahaha :D Tylko ja kochałam Toma :D

    OdpowiedzUsuń
  12. ehh, przypomniały mi się lata młodości... ich troje, o-zone, zbuntowany anioł... to były czasy

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś grałam na wp w bilarda i poznałam Maćka z zespołu Enej :D Oczywiście nic wtedy jeszcze o nich nie słyszałam :P Graliśmy bardzo często, podsyłał mi do posłuchania ich kawałki, jako, że ja po filologii rosyjsko-ukraińskiej :D To były beztroskie czasy :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Boże Kochany jakbym o sobie czytała! Peja i Tokio Hotel.! O tak, to byłam ja ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Że tak jeszcze dopiszę, tak samo mam płyty TH w posiadaniu, zeszyty z ich artykułami, wywiadami. Pokój był cały oblepiony, Tatuażu nie zrobiłam, ale zrobiłam kolczyk w języku jak oczywiście Bill, zresztą mam go do dziś. Na Billa to był szał.. włosy układałam na taką szopę jak on miał.. Matko.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dużo miałaś idoli! Ja byłam w obozie Backstreet Boys czyli anty-TKF ;) i to była jedyna taka moja miłość. Miałam nawet plakat z chłopakami z BB w rzeczywistych wymiarach - to był szał ;))

    OdpowiedzUsuń
  17. Też miałam kolczyk i jak miałam 16/17 lat obcięłam tak samo włosy jak Bill miał po swojej pierwszej metamorfozie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Moja siostra ich uwielbiała, ja jeszcze byłam za "mała na chłopaków" :D

    OdpowiedzUsuń
  19. O w takim wieku to ma się szalone pomysły, na szczęście moi rodzice mnie dość skutecznie od nich powstrzymywali - a jednym z nich były piercingi na całej twarzy, czy tatuaż na szyji ;D

    OdpowiedzUsuń
  20. Co myśmy w głowach miały ? ;DD

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)