poniedziałek, 16 grudnia 2013

Marzipan. Co słychać w Afryce? - recenzja

Dziś zaprezentuję Wam książeczkę "Co słychać w Afryce?".

 





Jest to nasza pierwsza dźwiękowa książeczka. I mnie osobiście nie powaliła. Mała oczywiście miała fun przez jakieś dwa dni. Tyle że ona za książeczkami za bardzo nie przepada.


Dlaczego mnie nie powaliła? Przede wszystkim spodziewałam się normalnych odgłosów zwierząt.

W tej książeczce są te odgłosy, niestety w tle z jakąś muzyczką, czasem wkradają się jakieś dziwne, nieznane dźwięki. Zadowolona byłabym jeżeli było by to - trąbienie słonia, - rżąca zebra itp. a nie dodatkowe efekty dźwiękowe.


Nie rozumiem w tym zestawieniu krokodyla. Jego odgłos jest na prawdę zastanawiający.


Uważam jednak że książeczka graficznie jest stworzona super. Obrazki są na prawdę ładne, napisy duże.

Postaci na obrazkach to jakby figurki z modeliny - ładnie.


Ale jednak te odgłosy. Yhh, a jak mi zaczęło wyć w sklepie w torbie..
Ah, dodatkowo powiem że jak dla mnie dźwięki zbyt głośne, czasem aż w uszach trzeszczy.


Cena jej to 12,99 - kupiłam w Biedronce. Widzę że w empiku kosztuje 19,99 a najtaniej na Allegro 16zł.


A tu pokaz tych oto dźwięków (trochę szumi):


12 komentarzy:

  1. lubię takie "dźwiękowe" książeczki

    OdpowiedzUsuń
  2. Siostrzenica męża trochę się boi tych głośnych książeczek i zaklejają głośniczek taśmą :D zresztą nie dziwię jej się, czasami jak ryknie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Najlepiej jak nadepniesz nieświadomie. Zawał na miejscu :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczególnie gdy dziecko dopiero zasnęło :) Poza tym są super :)

    OdpowiedzUsuń
  5. My mielismy dwie podobne książeczki. Pierwszą kapsel zjadł zanim zrozumiał do czego służy panel boczny z dźwiękami a druga wydawała z siebie tak straszne i głośne odgłosy, że mały do tej pory płacze gdy usłyszy ryk krowy w wykonaniu owej książeczki dla dzieci:) Narazie pozostajemy przy tekturowych wydaniach i odgłosach zwierzęco-maminych:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie, że o tym piszesz bo zastanawiałam się nad tą książeczką i w tej sytuacji chyba jej nie kupię. Wolałabym by były tam realne odgłosy zwierząt.

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas zjedzone są karty czuczu :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie, bardzo się zawiodłam że to nie są same odgłosy :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Fabi lubi takie dźwiękowe książeczki, za to ja brrrr... Ostatnio dostał taką z autkami, ale wyłączyłam dźwięk :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Mamy inny tytuł z tej serii i .... w pełni podzielam Twój brak zachwytu ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. odgłos aligatora/krokodyla , to bąbelki z wody , jakby nurkował - bez sensu :P

    ale ogólnie ładna graficznie , chociaż ja też bym preferowała same odgłosy zwierząt bez muzyczek ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nic nie przebije naszej zabawki, w której gdy naciska się owieczkę zamiast :"sheep", słychać "shit" i to tak wyraźnie, że nie da się mieć wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)