sobota, 7 grudnia 2013

A Wy jak wspominacie Mikołaja?

Dziś wprowadzę Was w małą prywatę ze zdjęciami w gratisie :)


Pamiętam tylko jedne odwiedziny Mikołaja w domu. Nie wiem czy rzeczywiście był to jeden jedyny raz ale tylko ten pamiętam.
Był nim mój brat. Chyba. Bo w końcu kto po zjedzonej kolacji wychodzi z domu? :)
Kazał mi odmawiać paciorek, pamiętam jak plątał mi się język i pomagała mi babcia.

Odkąd pamiętam, zawsze wiedziałam że Mikołaj (dzieci, nie czytać!) nie istnieje. Nie wiem kto mnie w tym uświadomił ale w każdym bądź razie nigdy nie miałam co do tego wątpliwości.

Mikołaj - czy to 6. grudnia czy w wigilię zawsze kojarzył mi się z prezentami. Co mnie tam obchodził dziadek w czerwonym kubraku i białą brodą co przez komin wchodzi - prezenty, prezenty, PREZENTY!









Ja w zerówce

Jako, że w naszym domu się nie przelewało, że nawet 10gr umiało uszczęśliwić dziecko, zawsze się czekało na tą niespodziankę. Ja dostawałam zazwyczaj lalkę (chińską barbie :D)  i jakieś słodycze i wtedy byłam najszczęśliwszym dzieckiem na świecie. Nie marzyło się tak jak teraz - o grach za ponad tysiąc złotych, o komputerach, tabletach. Pamiętam jak kiedyś tata z pracy dostał dla każdego z nas (było nas 4!) po całej reklamówie słodyczy. O Mamo! co to był za szał. Myślałam że się zsikam w majtki z radości :D
Dlatego też między innymi cieszę się, że urodziłam się jeszcze w tych wymierających czasach, gdzie późniejsze roczniki zaczęła opanowywać technika.

Na Mikołaja 6. grudnia zawsze dostawałam coś do buta. A to czekoladkę, Mikołaja z czekolady lub jakieś drażetki (nie mylić z dragami ;)). Babcia mówiła "tylko wyczyść buty bo Mikołaj nic Ci nie przyniesie!" i szorowało się buty cały wieczór - a jaka radość rano była kiedy i ja miałam coś w bucie i babcia też :D

Potem były Mikołaje w szkole, w zerówce gdzie byłam przebrana za biedronkę, w podstawówce za krasnoludka czy cygankę. Co za czasy, ja nie mogę :D

Zawsze w święta przyjeżdżała rodzina przywożąc jakieś ciekawostki ;)









Tam po lewej siedzą dzieci Neo :D

Od kilku lat jednak czuję że dla mnie atmosfera świąt z roku na rok jest coraz mniej wyczuwalna. A dlaczego? Do stycznia 2012 - w sumie prawie 5 lat pracowałam na kuchni. 5 lat świąt na kuchni. Pracy było full, nie wiedziałam w co ręce włożyć, człowiekowi już automat się włącza i zapomina że "to są święta".. każdy sylwester, nowy rok, Boże Narodzenie czy Wielkanoc w pracy...









Krasnoludek...

Dzięki dziewczynom z forum zaczęłam czuć tą atmosferę - one już dobrze wiedzą że to o nie chodzi ;). Ciągle piszą o świętach, o przystrajaniu mieszkań, o śniegu, prezentach.. także i ja czekam :) W tym roku spędzamy święta sami - pierwszy raz.
I mam nadzieję że atmosfera to tego czasu będzie tylko rosła i rosła :)









..i cyganka.

11 komentarzy:

  1. Ja też z jakiegoś powodu wiedziałam, że mikołaj nie istnieje, też się u mnie nie przelewało i tata także z pracy przynosił dla każdego torbę słodyczy, wielką reklamówkę. A tam były czekolady, ptasie mleczka, batoniki, dumle, a nawet i pluszaki. Ale radość :D jedliśmy to do lutego :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia :) Przygotowałabym podobną notkę, ale mam bardzo mało zdjęć z dzieciństwa :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również lubię wspominać święta z mojego dzieciństwa; )

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyjątkowo czuję zbliżające się święta. Chyba dzięki blogom i forum wlasnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurcze, a ja w ogóle tych świąt nie czuję... Tylko Oldusia mnie kolędami molestuje :))
    A Mikołaja wspominam ciepło - mój tata się przebierał ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie zdjęcia to świetna pamiątka :) I przyznam Ci, że widok kogoś przebranego za Mikołaja wprowadza mnie w świąteczny nastrój. U mnie za Mikołaja przebierała się mama i - mimo że może to brzmieć dziwacznie - dalej to robi :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas był taki myk, że pani nam robiła odbitki , więc mieliśmy ułatwienie :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super zdjęcia, my chyba nie posiadamy za dużo takich zdjęc, ale będąc u rodziców poszukam:)

    Pozdrawiamy i zapraszamy
    http://mamailusia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja Mikołaja jako tego brodatego dziadka zawsze omijałam szerokim łukiem- kojarzył mi się z tym, że kazał śpiewać piosenki, mówić wierszyki, czy coś w tym stylu. Do dzisiaj uciekam jak go widzę w galerii handlowej czy gdzieś ;). Pewnie jestem dziwna :D

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)