czwartek, 7 listopada 2013

Znalezione nie kradzione - nasze TOP nr 1

Notkę dodaję szybko bo zaraz jadę po koleżankę także będę miała pół dnia zajęte :D

Ostatnio poszłam do piwnicy pogrzebać w worach z ciuchami.
Mam parę takich dużych, czarnych worów które dostałam od dziewczyny kuzyna.
A że robiłam to na szybko to przegrzebałam tylko te z górną częścią
garderoby.
Bluzeczek z 10 na krótki, z 10 na długi. Miło, bo Mała z tych co mamy w domu zaczęła wyrastać.

 

Nie lubię mody dla dzieci. Tzn. lubię ubrania dla dzieci, ale jakoś nie kręci mnie pisanie o firmowych ubraniach, każdych, które moje dziecko nosi, bo po co? (Chodzi mi tylko i wyłącznie o te miliony zdjęć przedstawiające dzieci w firmówkach) Mody dla dorosłych też nie lubię.

Nie wiem, może dlatego że nie kupuję firmówek, że mnie na nie nie stać? Że jedynymi sklepami dziecięcymi które odwiedziłam to Pepco, Cocodrillo (gdzie kupiłam butki w promocji) i 5.10.15 (gdzie nie kupiłam nic).
Kiedy wertuję ubrania w Ciucholandzie nie patrzę na metki, czy to jest firmy Krzaki czy może firma Next, H&M czy może Zara.
Nie mam potrzeby by moje dziecko miało ubranie z metką. W ogóle mnie to nie jara. Może jestem dziwna? :) Że zawsze patrzę na ubranie, a nie szukam "metkowców" ?
Ale nie będę się o to spierać bo to moje zdanie :-) Mam nadzieję że mnie nie zjecie :)

Czytacie temat i zastanawiacie się o co chodzi.. moja wina, zeszłam z tematu :-). Tak , rozpisałam się o metkach a miało być o ubraniach.
Jako że pisałam o worach chciałam Wam pokazać co znalazłam ładnego.

Ładna biała bluzeczka we wzory w kwiatki i
Bawełniana kamizelka z kołnierzykiem i ściągaczem.




(kolorystyka taka jak na pierwszym zdjęciu, dwa ostatnie coś pożółtkły)



O metkach pisać nie będę :-). Jednak ucieszyłam się że mogłam w tych worach znaleźć coś ładnego
I jak napisałam
Znalezione - nie kradzione :-D
Także czasem możecie tu się spodziewać zdjęć ciuszków, ale nie na wzgląd na "wyhaczone metkowce" tylko po prostu - bo są ładne :)

A Wam moje drogie, dziękuję za wczoraj :*:*

30 komentarzy:

  1. Masz rację, też nie mam pędu na takie rzeczy.
    Czy ty Wiesz, że My całkiem blisko ( w porównaniu z Krakowem itp) mieszkamy :) Ja jestem z Łomży. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Podpisuje się pod tym co napisałaś w 100% ! Jak patrze na '' dresiki '' po 150 zł ,albo kurteczki za 200zł ... to jakoś mnie to odtrąca , bzdura i bezsens , może inaczej bym do tego podeszła jakbym miała 1000zł na wydanie na dziecko w miesiącu to pewnie z braku potrzeb sensownych kupowałabym takie ciuchy ale też nie jestem pewna ;-)
    Wika ma piękne ubranka po dzieciach mojej koleżanki , nie poniszczone , ładne , często oryginalne ale nie metkowce tylko oryginalne w swoim wyglądzie ;-) dobrze że rzadko muszę dziecku coś kupować :) a jak już muszę to albo pepco ,albo promocje albo lumpeks allegro bądź tablica.pl - wystarczy w zupełnośći :) POZDRAWIAMY Monika i Wika :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tam patrzę na to co mi się podoba, a nie na metki :) Chociaż jakby mnie było stać, to bym się ubierała w Zarze :D
    Ciuszki super!

    OdpowiedzUsuń
  4. Podpisuję się rękami i nogami pod tą notką. Zawsze najpierw patrzę ogólnie na wygląd ubrania, jakość, a na metkę na samym końcu ;) Mamy mnóstwo ślicznych i dobrych jakościowo no name-ów, ale też i trochę firmówek. W pepco często się w ciuchy zaopatruję ;) Sklepy firmowe omijam szerokim łukiem, ceny jak dla mnie są tam kosmiczne, a szkoda mi kasy tym bardziej, że teraz jeszcze mała szybko z tych ciuchów wyrasta. Zwykle poluję na używki, sporo udało mi się kupić w świetnym stanie za śmieszne pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
  5. :) Ja też lubię takie "wory" .Właśnie przebrałąm dwa, ale wszystko za duże. Schowam, zajrzę za kilka miesięcy i będę zachwycona zaleziskami. Rozumiem brak zachwytu nad metkami. Ja też mam je w nosie. Bloguję od niedawna, ale już widzę,że blogi modowe to nie moja bajka. Choć przyznać trzeba, że mają piękne zdjęcia i ubranka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ Ty wcale nie jesteś dziwna ;) albo wszyscy tu jesteśmy zwariowani ;) Dla mne dziwne jest kupienie dziecku kurtki za 300 zł, która założy ze 3 razy. U mnie tez króluje pepco lub sh, allegro. Jedynie buty muszą być nowe i dobre. W szafie dresy, leginsy, bo ma być wygodnie. Mamy oczywiście kilka spódnic i sukienek, które uwielbiam na małej, ale ... w domu średnio się sprawdzają póki co. Nie mam ilionów na ciuchy dla Jagi i dobrze mi z tym, bo wolę jej kupić nową książkę niż ubrania. Ot taki dziwak ze mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie jesteś dziwna. Bo o ile widzę sens w kupieniu jednej, porządnej i firmowej rzeczy dla dorosłego, o tyle nie ma to sensu w przypadku dziecka, które lada moment z niej wyrośnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. ja tez nie patrze po metkach . I bardzo mało rzeczy kupuje, ciagle ktos nam cos przynosi i robi prezenty:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi to właściwie obojętne, czy coś ma metkę, czy nie. Głównie dlatego, że mnie samej nie było kiedyś stać na takie rzeczy. Poza tym nie do końca rozumiem sens kupowania nowych ubranek w sklepach typu "Zara", skoro maluszki i tak wyrastają i to może nawet wcześniej, niż przewidzieliśmy. Byleby ubranko ładnie się prezentowało na dziecku, a to większe na mamie i jest git :p
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja rownież nie zwracam uwagi na metki:) Ubrania maja byc praktyczne, wygodne i ładne - jak dla mnie a nie innych. Pozatym dziecku obojetne jest jaka to firma- przeciez nie zna sie na tym??:) I rowniez jestem maniaczka ciucholandow, nie wstydze sie tego a jelsi chodzi o sieciówki- mam do nich uraz... Jakosc naparwde pozostawia wiele do zyczenia (nie to co kilkadziesiat razy prane, zagraniczne ubranka- ktore i tak wygladaja jak nówki):) Bedzie pracował- zarabiał- beda i metki:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak bym miała coś kupować co miesiąc za 100zł to bym poszła z torbami :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak by mnie było stać to kto wie co bym kupowała :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Czasem na allegro można kupić fajne ciuszki za parę groszy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Może bym wygrzebała więcej ale nie miałam już siły :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla mnie ważne jest że ubranka są wygodne i ładne. A firmowe to już mnie nie kręci. Nie będę kolejnym typowo modowym blogiem :)

    OdpowiedzUsuń
  16. To całe szczęście że nie jestem w tym sama :D

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja powiem tak- gdy pracowalam wolałam wydać troszke wiecej pieniążków na jakąś bluzę czy spodnie,ale nawet nie z miłości do metki,tylko to inwestycja. Taka rzecz siedzi u mnie w szafie nawet 3 4 sezony w stanie,bardzo dobrym podczas gdy rzeczy tańsze dawno juz nie daly rady. Jeśli chodzi o Nikosie to nie mam,zamiaru nie jesc by,miała markowa kurtkę,ktora za rok będzie za mala. 80% jej rzeczy jest używane z ciucholandu,bo je uwielbiam. I tylko buty staram sie by byly lepsze. No cóż.. Narazie i tak metki omijamy szerokim łukiem,bo to nie na moja kieszeń. :) a- ladnemu we wszystkim,ladnie:)!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja tak samo, jak w ciucholandzie buszuję to biorę to co mi się podoba, nigdy nie patrzę jakiej to firmy tylko na rozmiar ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Szkoda że nie zauważacie że sporo tych ciuszków za grosze na all czy na ciuchach są właśnie firmówkami - które dzięki swojej jakości pozwalają na sprzedaż ich nawet kilka razy Ubrania z pepko nadają się na dwa - trzy prania max Rajstopki rwą się nawet po pierwszym użyciu Body rozciągają niemiłosiernie Czasem bardziej się opłaca kupić dwie sztuki po 30 zł niż 4 po 9.99 bo na dłużej starczą Zrozumiałabym gdybyś napisała - nie znoszę snobów którze ubierają swoje dzieci jak manekiny i pokazują to światu - chociaż to by była Twoja opinia Ale argumentowanie i przekonywanie na siłę że jest dobrze bo by tak robisz jest dla mnie conajmniej dziwne A dodatkowo w odpowiedziach do komentarzy sama stwierdzasz żę gdyby Cie było stać to sama nie wiesz co ile i gdzie byś kupowała - to jest zaprzeczenie tego co napisałaś wcześniej Kilka razy czytałam dzisiejszą notkę i nadal nie rozumiem o co tak chodzi naprawdę Jeśli nie jest się w stanie prowadzić bloga modowego to się prowadzi innego lub nie prowadzi wcale Pozdrawiam
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
  20. To tak samo mogłabym napisać że te ciuchy w workach też w połowie są firmowe.
    Ale to nie o to chodzi. Nigdy nie patrzyłam na metki.
    O ubierniu dzieci jak manekiny jak napisałaś to między innymi moda dziecięca się na tym opiera, nie chciałam też tak dosadnie tego pisać. Ale myślę że to głębszy temat.
    A akurat ciuszki z pepco sobie chwalę, mi nigdy nic się nie podarło, nie rozciągnęlo.
    A do tego co napisałam, że nie wiem co bym kupowała gdybyn miała pieniądze to prawda. Gdyby moi rodzice byliby bogaci, miałabym wszystko bez wyjątków,pewnie moje myślenie wyglądało by inaczej. I nic w tym dziwnego. Ale nigdy rozpieszczana nie byłam, nie marzyłam o markowych rzeczach i takich też nie miałam. Dlatego mnie to nie kręci i nie mam potrzrby by moje dziecko takie nosiło.

    OdpowiedzUsuń
  21. I nie wiem gdzie niby przekonuję na siłę BO ja tak sądzę?
    Wszystko co napisałam to moe odczucia, nigdzie nikogo do niczego nie przekonuję.

    OdpowiedzUsuń
  22. A ja lubię firmówki i to nie ze względu na metkę, tylko na jakość. Wolę kupić sobie np jedną porządną parę adidasów i mieć je na 3 sezony niż co 3 miesiące wydawać kasę na nowe no-name.
    Dla synka akurat dużo rzeczy kupuję w ciucholandach, bo takie małe dziecko nie zdąży zniszczyć a już wyrasta więc czasem naprawdę nie warto. Ale też zazwyczaj są to firmówki. Dla przykładu podam, widziałam super spodnie w H&M, jeansy z szelkami, bajera po prostu. Cena też bajera, bo jedyne 79.90. Poszłam do lumpa i znalazłam niemal identyczne za 14zł :D
    Ale uwielbiam też ciuchy dla młodego z c&a, taka moja słabość. Jednak ceny tam w porównaniu np z Nextem nie są tak wygórowane a jakoś równie dobra
    Wiola

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam z pepco trochę ciuchów, i z jakością jest różnie, część faktycznie szybko się drze/zeszmaca, ale niektóre to moje prawdziwe hity, nic się z nimi nie dzieje, nie spierają się, używam często i jestem z nich bardzo zadowolona. A co do bodziaków z pepco, z części mała już wyrosła, zostały przekazane szwagierce, która twierdzi, że to jej ulubione bodziaki ;)
    I nie jest tak, że tylko firmówki trzymają fason i nadają się do odsprzedaży. Mamy sporo ubrań niefirmowych, w których chodzi już 3 albo 4 dziecko i też się świetnie trzymają

    OdpowiedzUsuń
  24. żeby nie było w pepco też zdarza mi się kupować, szczególnie koszulki i spodnie dresowe i nie są złe. Na lato kupiłam kilka kompletów za 9,99 i powiem, że nic się z nimi nie stało a prałam wiele razy. Spokojnie na przyszły rok posłużą innemu maluchowi :) o body nic nie wiem, bo nigdy nie ma takiego rozmiaru/koloru jaki potrzebuję
    Wiola

    OdpowiedzUsuń
  25. My też mamy mnóstwo ciuszkow po kuzynce. I jest tam dosłownie wszystko. Ale sama uwielbiam też grzebać w sh, ale i wyszukuje promocji. Nie powiem zdarza mi się coś kupić droższego, ale to jak już mam takie mega parcie na tą konkretną rzecz. Ale zdarza się to stosunkowo rzadko, bo przecież dziecko tak szybko wyrasta. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. No to i ja się wypowiem w tym temacie, bo.. jestem zwolenniczką METKOWCÓW bo na inne mnie nie stać i wcale się tego nie wstydzę.. A dlaczego? Bo to, jak już wcześniej wspomniano inwestycja.. jak to? No proste.. będąc w ciąży nakupowałam sporo maleńkich oryginalnych ciuszków dla Emilki w secondhandach, z założenia miały być w stanie idealnym, super jakości i znanych firm. Nie po to żeby szpanować.. tylko po to żeby po wyrośnięciu Emilki odsprzedać je na allegro (z zyskiem). Odzyskaną tym sposobem kasę przeznaczam na kupno kolejnych METKOWCÓW, czy to na all czy na wyprzedażach czy w secondhandach.. i tak w kółko.. Z marketowymi, pepcowymi, biedronkowym itp. ubrankami taki zabieg po prostu by nie wyszedł z następujących powodów: *są na tyle tanie, że stać ludzi na nowe, **rzadko się zdarza żeby po używaniu były w stanie nadającym się do odsprzedaży. Dlatego też Emi ma ciągle fajne (jak dla mnie) ubranka, za raz zainwestowaną kasę. A to, że pod zdjęciami na blogu opisuję jakich firm są dane ciuszki, to w dużej części marketing, tzn. klienci z allegro, którzy często odkupują ode mnie Emilkowe ubranka mają adres bloga i mogą na bieżąco wybierać sobie, co chcą kupić np. poza allegro. I wilk syty i owca cała.. A na wykorzystanie tych ubranek, których nie uda mi się sprzedać mam pomysł - zarobkowy oczywiście. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)