sobota, 16 listopada 2013

"Mądra Sobota" - Lęk separacyjny

Co to jest lęk separacyjny?

Jak sama nazwa mówi, jest to strach (mówimy o niemowlętach i dzieciach) dziecka przed separacją od rodziców.

 
Dzieje się tak z powodu silnego przywiązania dziecka do rodziców/matki. Jednak nie rozumie jeszcze, że kiedy matka/ojciec znika niebawem się pojawi.

Lęk separacyjny może być nazywany naturalnym lub rozwojowym.

Kiedy się pojawia?

Takie zachowania pojawiają się najczęściej w 7-8 miesiącu życia malucha, ale śmiało mogą mieć nawrót po pierwszych urodzinach.


Co robić?

Lęk może być tak silny że dziecko może mieć problemy ze spaniem. W dzień niespokojne, płaczliwe, podążające za rodzicem krok w krok. Tak nawiązuje się silna więź dziecko - rodzic.

Jest to normalny etap rozwoju który trzeba przetrwać, podchodzić do dziecka ze szczególną troską, pokazywać że znikając na sekundę za chwilę wracamy.

Jednak nie przesadzajmy z nadopiekuńczością, dziecko wtedy też poznaje siebie, poznaje że jest odrębną częścią, nie jest częścią swojej mamy, czy taty.


Jednak :

niektóre dzieci przechodzą lęk separacyjny niemal niezauważalnie.




U nas było tak średnio. Bywały dni kiedy nie mogłam ruszyć się na krok i dni spokojne.

A jak było u Was?

Mamy "przed" obawiacie się lęku separacyjnego ?~~~~~
Dzisiaj kończy się konkurs z Siostrą Anią. Chciałam poinformować że wyniki ogłoszę w środę 20.11.
W wybierać zdjęcia w 100% będzie Diabełkowy Tata :) 



6 komentarzy:

  1. Właśnie zdałam sobie sprawę że jestem w trakcie. Mała boi się być sama, ma 10m i krok w krok chodzi za mamą. Czasami bawi się z braciszkiem ale musi mamę widzieć. Staram się jej nie nosić cały czas na rękach bo wiem jakie to jest uciążliwe z czasem. Pokazuje jej że zaraz się pojawię. Jak robię obiad staram się wyłonić na te 5min, podchodzę i przytulam. Albo zabawki rozkładamy w kuchni i bawimy się w gotowanie, mama w tedy jest na wyciągnięcie ręki. Szkoda tylko że kuchnia staje się torem przeszkód...

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas lęk trwał non stop 9 miesięcy i dopiero teraz mija...

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas póki co nie ma czegoś takiego, ale zobaczymy co przyszłość przyniesie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nas chyba to ominęło, bo jakoś nie pamiętam nic takiego. No może poza porannymi rozstaniami, gdy wróciłam do pracy, ale w sumie minęło to tak szybko jak przyszło. Ciekawe jak będzie z Juniorem ?

    OdpowiedzUsuń
  5. u nas zaczęło się ,kiedy Kubuś miał około 8-9 miesięcy i trwa do dziś .przechodzi tragicznie .praktycznie nie ma mowy ,bym wyszła gdzieś sama ,chyba ,że Kuba jest zajęty czymś innym ,a ja wyjdę na palcach ,inaczej kończy się ogromnym płaczem pod drzwiami ....

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas też to jeszcze występuje ale w bardzo delikatnej wersji i nie zawsze.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)