wtorek, 5 listopada 2013

Nasza codzienność - mniej więcej

Nasz dzień przeważnie (ok. 90%) wygląda tak samo.. następująco...

 
 - dziecko ok godziny 2-3 w nocy woła o mleko, czasem i nie woła. Nie wiem od czego to zależy. Myślałam że może od tego że np. nie wypije mleka wieczorem, ale właśnie czasem jak nie wypije to się nie budzi. Nie wiem. Ale jak w nocy wypije to


- pobudka 7,30 - 8,30. I wtedy mamka jest wyspana. Choć ostatnio męczą mnie jakieś dzikie bóle głowy (typu walenia cegłówką w łeb) sen jest bardzo mi potrzebny.


Ktoś mądry by powiedział "śpij w dzień jak dziecko śpi" tyle że..

a) najczęściej nie chce mi się wtedy spać

b) chce mi się spać ale walam się po łóżku jak orka

c) śpię, ale jednak jak się budzę czuję się jak miś "jak się zbudzi to nas zje..." , mam wtedy taki podły humor, wszystko jest takie w zwolnionym tempie, a wtedy muszę lecieć robić obiad, bo wtedy jestem już spóźniona, wkurzam się ... bla bla bla.. i wiecie, tak dalej,


- jednak kiedy dziecko w nocy nie je , wstaje ok. po 6 i te mleko sobie pije


- ok. 8 jest drugie śniadanie, i są to kanapki, parówki, jogurt, jajecznica, jakieś placki

o 8. bo ja jem wtedy śniadanie, o 8. bo wtedy przeważnie wstaje kiedy dostanie mleko w nocy, o 8. bo to odpowiednia pora na drugie śniadanie jeżeli mleko wypiła o 6.


- myjemy ząbki po śniadaniu. Wcześniej oczywiście jest obąblowanie się kubka wody i latanie z nim po całym domu - choć plus taki że nie nabiera już wody w usta i wypluwa. Wypija wszystko, to co w butli i w buźce :)

No więc myjemy te ząbki, na różne sposoby. Przy lustrze wtedy się cieszy i nie chce wyrywać szczoteczki, lub po prostu trzymając za pyszczek. Staram się w miarę szybko i dokładnie myć, bo zaczyna się ssanie, wyrywanie.


- no dobra zęby mamy umyte więc się bawimy, albo jakieś książeczki, lub inne rarytaski. Kiedy już się zmęczy to lata z poduszką po całym domu i wala się po podłodze. Włazi pod stół, wyciąga wtyczki od słuchawek do komputera, siedzi pod krzesełkiem i ciągle wali o niego głową, dostaje jakieś owocki lub biszkopcika do przegryzienia


- ok. 12 dziecko już pcha się na łóżko. Chce się położyć. Ale oczywiście mamka też musi się położyć bo wtedy dziecko jest spokojniejsze. Spokojniejsze znaczy nie walące się czołem o ścianę, tylko raczej rzucające się na łóżko, na mamę w wystawionymi łokciami, a to z kopa w szczękę, a to z łokcia w oko.

" A może pogrzebię mamie w nosie... a co ona tu ma???? Co to te czarne na jej oczach?? Ale fajne" (wygląda to mniej więcej tak że gładzi mi rzęsy a następnie wpycha z całej siły palca w oko)

Najbardziej co mnie rozśmiesza jak leży ze mną to to, że czasem ją lekko klepię, czy to w pupę, czy w udko albo brzuszek. I jak przestaję, to bierze moją rękę i domaga się klepania :) To takie słodkie :) (co do zasypiania zaznaczę jeszcze że od 5. mc życia do ponad roku Mała sama zasypiała w łóżeczku, w ciemnym pokoju  - niestety jak to się mówi, kobieta zmienną jest)


- no i w końcu po tym przewalaniu, pchaniu łapek gdzie nie trzeba dziecko zasypia. Tak właśnie gdzieś 12-13. Najczęściej z poduszką na głowie bardzo głośno ssąc smonia - jak ja to mówię.

Kiedy dzieciątko głęboko zaśnie , biorę za fraki i zanoszę do jej pokoju do łóżeczka. Wtedy już jej wszystko jedno gdzie śpi.

Ja w tym czasie biorę się za ogarnianie, obiad , albo jak mam porobione to oglądam Zbuntowanego Anioła (haha :D)


- Maluch budzi się 14-15-15.30. Mogę śmiało powiedzieć że śpi długo, oczywiście jeżeli śpi u siebie w pokoju. U mnie na łóżku nie trwa to długo. Wtedy jemy obiadek. Albo nie jemy. Ale raczej coś tam podzióbiemy.


- Wtedy wychodzimy na dwór ale też nie zawsze.. czasem też wychodzimy w tych godzinach 9-11 ale ciężko mi powiedzieć bo to często się zmienia. Zależy to też od tego o której wstanie, o której idzie spać..

Tak samo jak marudzenie. Teraz opisuję piękny, przebiegający bez zakłóceń dzień.. ale czasem.. szkoda gadać.


- no więc powiedzmy że jak wrócimy z dworu to włączam jakąś bajkę. Ona albo ogląda, albo się bawi i słucha a ja w tym czasie mam czas posprzątać po obiedzie.

- o 18. standardowo jest Pierwsza Miłość, w sobotę Fat Killers lub Kuchenne Rewolucje a w niedzielę Ugotowani więc ja to muszę standardowo obejrzeć. Mała albo się bawi , albo fika mi na łóżku lub bawi się z nią tata. A wtedy też przeważnie dostaje jakiś jogurcik.


- kiedy lecą Wydarzenia na Polsacie, wiadomo że zbliża się pora spania, ale twardo trwamy do pogody i lecimy robić kąpiel, potem serwis, mleczko, ząbki i oczywiście do mojego łoża.

I tam albo pada od razu albo przewala się skacze i nie wiem co jeszcze. Wczoraj leżała prawie do 21,30 i to spokojnie, kiedyś tak leżała, potem dostała wścieklizny.

Ale wczoraj było fajnie , mogłam się do niej przytulić a ona mnie głaskała po ręce i nie wyrywała się.

Kiedy zasypia jest zanoszona do swojego pokoju.


I tak mniej więcej wygląda nasz dzień.


Dodam tylko jeszcze że Igunia kończy dzisiaj 16 miesięcy :)

13 komentarzy:

  1. Znam uczucie "walającej się orki" ;) Rozsądek podpowiada aby odespać, ale zanim ja poodnoszę wszystkie rupiecie na miejsce, skarpety zaniosę do szafki, książki poukładam na półki, a kubki upcham do zmywaki to drzemka Olka się kończy i to by było na tyle ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. i właśnie mnie uświadomiłaś, że ominęłam ostatnich Fat Killersów!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że macie swoje rytuały. :) to ważne dla Maluszków. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas zasypianie wygląda identycznie albo czasami wychodzę z małą na spacer to szybciej zasypia w wózku:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej, aż się boję tego, co będzie, jak Miś podrośnie :)
    Aha - najlepszego dla małej solenizantki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe jak będzie wyglądać kiedyś mój dzień:)

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak ten czas leci :) Buziaczki dla Iguni :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Bóle głowy dopadły i mnie, coś okropnego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bólu glowy nie zazdroszcze, zresztą reszta tez podobna :P

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)