czwartek, 14 listopada 2013

A ty moja malusiunia niuniusia śliczniusia

Kiedy Mała się urodziła, zawsze mówiłam do niej normalnie. Nie wiem, jakoś nie przyszło mi do głowy zdrabnianie słów, choć często się z tym wcześniej spotykałam.

Już od pobytu w szpitalu było "Iga", "moja piękna" "Mała" itp itd.


Później przez jakiś czas też się z tym nie spotkałam w stronę mojej córki.

Na forum wrzała dyskusja o tym jakie to jest drażniące kiedy mówią do dziecka tak zdrobniale ..


A ja.. nie widziałam w tym problemu. Choć na ten temat się nie wypowiedziałam - bo mam zwyczaj się nie wypowiadać o rzeczach na których się nie znam, było mi wszystko jedno.

Bo w sumie czy to coś złego?


Choć miałam w głowie cały czas to, że od noworodka powinno mówić się do dziecka normalnie. Przecież to człowiek, a nie słodka, różowa laleczka.


Aż któregoś dnia... nie pamiętam co to było.. Igę bawiła moja siostra i to co usłyszałam wbiło mnie w ziemię.

Przyznam szczerze, że odkąd żyję tyle słów słowo-podobnych nie słyszałam - typu -"a ty moja malusienieńka, pięknisienka, pobujujemy malusieńką, chodź pokażemy co tam za okienusiem" i powiem że wiele wiele innych, i o wiele wiele innych (bo te nie wydają się nadzwyczajne) "gorszych".

Niektórych słów nawet nie rozumiałam. Matko jedyna!


Ale nie odezwałam się wtedy.

Kiedy następnego razu sytuacja się powtórzyła jeszcze gorszymi słowami niż wcześniej, ale wtedy już wyszłam z siebie. Mówię - choć tyle z tego dobrego że spokojnie - "Mów do niej normalnie, nie umiesz po polsku?" Na co ona "Ale to przecież małe dziecko.."

Co z tego że małe dziecko??? A co, małe jest jakieś ułomne, gorsze?

Potem pytasz dziecko : "jak masz na imię?" Odpowiada : "Niunia".

Przestała, na szczęście.


14 komentarzy:

  1. O kurka moja Jagoda mówi o sobie Niunia :P, ale doskonale wie, że ma na imię Jagoda. Nie bardzo potrafi je jeszcze wymówić.
    Plączą nam się jakieś słowa typu ajci, bach, am, buj buj, ale jakoś nie ma opcji mówienia okieniuniusiu, obiadziusiu itd. Dużo u nas zdrobniń i milusich słów typu malusia, milusia, mamusia i wyrazów dżwiękonasladowczych, ale jednak dalej jest to język polski.
    Swoją drogą dziwne i dla mnie jest to zdrabnianie wszystkiego do granic absurdu, bo o ile powiedzenie malusia jest całkiem poprawne o tyle piękniusieniuniusia już odpada :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha no właśnie ;D
    Z tą Niunią raczej chodziło mi o dzieci takie ok 3 letnie które już rozumieją znaczenie słów i wiedzą co mówią ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moi rodzice mieli w zwyczaju mówić "moje słonecko" i tego typu hasła. Nie ma żadnych plusów w zdrabnianiu słów mówiąc do dziecka. Nie trzeba wymyślać specjalnego języka dla dziecka - papu, am am, i tego typu. Nawet jeśli dziecko mówi na daną czynność po swoijemu to nie oznacza że nie zna normalnej nazwy lub nie rozumie. Ono wie ale lepiej mu się mówi po swojemu :) Jak tylko dorwę tą mądrą książkę to napiszę parę słów u siebie w tym temacie :) Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. a tam niunia czy misiu to nic ale przekształcanie słów już dobre nie jest....

    OdpowiedzUsuń
  5. oTAGowałam cię :) http://being-mila.blogspot.com/2013/11/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Fakt, trochę za dużo zdrobnień i ciężko to zrozumieć dorosłej osobie a co dopiero dziecku.. Sama będę mówić zdrobniale do dziecka np. nie Anka, Anna tylko Aniu, Anusiu... ale bez przesady ;)

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Jej, to jest straszne moim zdaniem... Ja mowie normalnie i tak prosze o wszystkich wkolo. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak słyszałam o buncie przeciwko mówieniu do dziecka zdrobnieniami, to nie wiedziałam w czym problem. Sama często mówię "Zosieńka", "Kruszynka", "Bąbelek" i tylko takie zdrobnienia przychodziły mi do głowy. Teraz w końcu rozumiem w czym rzecz, a jednocześnie nie rozumiem jak można takie słowotwórstwo do dziecka uprawiać. No i po co?

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie to strasznie wkurza. Później dziecko ma problem z przejściem na 'normalne' słownictwo. I przy okazji mętlik w głowie, bo zawsze uczono go, że jedzenie to am, a dzwonek to dzyń dzyń. Aż tu nagle mówią, że to źle i mam mówić inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  10. My też mówiliśmy i mówimy "normalnie", chociaż czasem jak ktoś coś zdrobni to jakoś mnie to nie drażni (może dlatego, że nie często się to zdarza ?). Generalnie tylko jedno słowo na świecie w zdrobniałej formie przyprawia mnie o mdłości - to słowo to "pieniążki" ;)))) resztę przeżyję!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawe czy ona na co dzień mówi no: kochanunusia idusiam sobie zrobić kupusia w toaletusi ;)
    Rzygam tęczą :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nigdy jeszcze nie powiedziałam do dziecka po imieniu, ale na razie jest za małe, żeby zakumać. Jak już zacznie powtarzać słowa to niestety przestanie być Pulpetem lub Trollem, a stanie się Maksymilianem.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)