środa, 23 października 2013

Dotyk

Moje dziecko odkąd się urodziło , wykazywało cechy indywidualisty. Ona woli sama. Nie lubiła być przytulana, całowana.
Nie powiem było mi bardzo przykro, kiedy zaczynała płakać kiedy chciałam ją przytulić.
Inne mamy chwaliły się to jakie mają całuśne dzieci, jak chętnie same się przytulały. A moja nic. Nawet dotknięcie jej rączki kończyło się pojękiwaniem i wyrywaniem.

 

Nadszedł w końcu ten czas - przed roczkiem , po roczku kiedy zaczęła dawać buziaczki misiom. Wtedy też zaczęła nas buziaczkować. Były dni kiedy buziakowała nas cały dzień bez powodu, a niekiedy prośba o buziaka kończyła się płaczem i wścieklizną.

Widać od razu że chce przekazać : Jak będę chciała to sama dam!

Najczęściej daje buziaki kiedy jeden rodzic proponuje pocałowanie drugiego np. "Daj buziaka tacie" to daje tacie i na odwrót. Słowa "daj mi buziaka" nie działają. Misiom daje od razu , nawet nie trzeba nic mówić ;)

O jakiegoś czasu również sama mnie dotyka. Mojej ręki, twarzy. Dotyka, głaszcze. To takie słodkie.
Czekałam na to tyle czasu i warto było. Uwielbiam kiedy leży obok mnie, bez nerwów, spokojnie, głaszcze moja rękę, wtula się.

Czuję jak mnie kocha. Z powodu konfliktu charakterów (;)) czasem ciężko wyczuć między nami tą miłość, ale kiedy nadchodzą takie momenty spokoju, wyciszenia, kiedy jesteśmy obok siebie, czuję tę miłość, taką gęstą, krążącą przy nas.

Czasami myślę jak by to było kiedy jej by nie było. Co z tego że byłabym wolna, mogłabym chodzić do pracy. Kiedy to byłoby takie nudne.
W niej mam bezwarunkową miłość, lubię na nią patrzeć, w jej oczka, na jej piękną bez skaz skórkę.
Owoc naszej miłości, takiego cudu - ciało powstałe z ciała - czy to nie cudowne?

 

12 komentarzy:

  1. Poczekaj jeszcze trochę! Moja też nie chciała buziakować( do tego stopnia,że jak matka i ojciec się przytulali w domu był krzyk), a teraz, jeśli dłużej niż pół godziny nie było tulenia, sama przybiega z krzykiem- Mamo, koam, buzi!

    OdpowiedzUsuń
  2. To rzeczywiście wspaniałe uczucie, do tego pięknie przez Ciebie opisane :). Osobiście uwielbiam się przytulać i gdyby mój synek tego nie lubił, chybabym wyła z żalu.
    Całuski dla Was :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak pięknie to opisałaś. U nas było podobnie. Zaczęła się przytulać i całować kiedy zbliżało się półtora roku. Teraz Misia Fisia jest niezłym przytulasem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jednym zdaniem, córa wyznaje teorię ; "jak będę chciała i ochotę miała" I trzeba to uszanować;)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas jest tak samo! Nie lubi przytulania ani całowania. Musi mieć humor i chcieć sam :D a przytula się zawsze do moich pleców kiedy po coś się schylam

    OdpowiedzUsuń
  6. Też uwielbiam te momenty, niesamowicie mnie to rozczula :) A P. też był kiedyś taki nietykalski :P

    Pozdrawiam,
    Kasia M. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słodkie są takie momenty, chociaż ja pewnie będę musiała na nie trochę poczekać. Na razie jest piącha w nos: "Hej obudziłem się, aguuuuu" :D

    OdpowiedzUsuń
  8. hehe , Kubuś do niedawna też nie lubił buziaków ,a od kilku dni załapał i mu się podoba ,jednak całuje tylko mnie ,nikogo innego :D najsłodsze na świecie :)

    a propo' cudu ..tak ,dziecko jest cudem ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bezcenne te chwile :))
    Przytulajmy te nasze dzieci i całujmy, bo ani się obejrzymy a będą miały po 16 lat i wtedy już chyba takie chętne nie będą ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja córka od urodzenia darła się jak ktoś brał ją na ręce. Nie było tulenia, noszenia i całowania. Ale tak jak piszesz to się zmienia z czasem i teraz jest córeczką mamusi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj tak... dziecko to cud!!! Cud dwojga ludzi..... :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)