poniedziałek, 16 września 2013

Dziecko vs chrzestni

Patrząc z perspektywy osoby wierzącej chrzestni to osoby które trzeba wybierać bardzo starannie.
Z mojej perspektywy (niekoniecznie niewierzącej ;))  powinny to być osoby godne zaufania, które byłbyby w stanie zająć się dzieckiem.

Dlatego ja postawiłam na najbliższą rodzinę. Oczywiście nie mam też przeciwko aby nadawać ten tytuł i rolę bliskim przyjaciołom, lecz w moim życiu czasem dużo się zmienia i ciężko zaufać komuś na stałe.

Wybrałam moją kuzynkę i brata.
Nie powiem - duet wybuchowy.
Obydwoje szaleni, pędzący jak wiatr, dobrze że nie muszę za nimi gonić bo nie wiem czy by mi się udało :)

I teraz się zastanawiam, czy to prawda że dziecko potrafi "przejąć" cechy swoich chrzestnych?
W dawnych czasach - XV/XVI wiek , ludzie wybierali bardzo starannie, wybierali osoby bogate i zamożne, wierzyli że dziecko przejmuje cechy chrzestnych.

Po części dla mnie to takie śmieszne powiedzonko, z drugiej strony mogę się nad tym poważnie zastanowić.
Jeżeli byłaby to prawda mogłabym się całkowicie z tym zgodzić :)
Mała to taki pędziwiatr, nie patrzy pod nogi, patrzy gdzie niesie droga nawet jak by miała przy tym ciągle zaliczać upadki.

A u Was to się sprawdziło ? A może nie chrzciliście i macie jedno z głowy? :)

Tak mnie natchnęło - równo rok temu Iga została ochrzczona :)
~~~~~~~


 P7180038

10 komentarzy:

  1. U mnie tak samo, dzieci tak ja ich chrzestna ( mają tą samą chrzestną - najlepszą na świecie) straszne gaduły :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak na siłę szukając, to Emiś ma zamiłowanie do wszelkiej elektroniki i przejawia cechy umysłu ścisłego po swojej chrzestnej - mojej siostrze (mgr matematyki i informatyki). A po ojcach chrzestnych (inny wpisany w księgi - spóźnił się do kościoła, więc inny podawał) uwielbia jazdę samochodem i pieniążki. Chociaż ja też lubię różne gadżety i nowinki techniczne, skończyłam nie najgorzej rachunkowość i pracowałam jako przedstawiciel handlowy, to może się jednak w mamę wdała? Na dwoje babka wróżyła ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem bałaganiarą jak moja chrzestna ;) A czy Emil ma jakieś cechy po swoich chrzestnych? Ciężko stwierdzić. Na pewno jest trochę nieśmiały jak jego chrzestna ale ja też zawsze taka byłam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja szczerze mówiąc wolałabym, żeby to prawda nie była... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wystarczy, że synek wdał się w swoją chrzestną, a moją siostrę z wyglądem... ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś w tym jest, bo chrzestną córki jest moja siostra i jak patrzę na małą to widzę siostrę jak była malutka. Tak samo poobijana, tak samo szalona, nie patrząca przed siebie. Identyczne uśmiechy, gesty, miny. I włosy - kręcone na końcach, gdzie ja i mąż mamy proste jak druty ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy się jakoś nad tym nie zastanawiałam... Ale mały ma charakter po mnie. Ja też byłam trudnym dzieckiem :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Ponoć coś w tym jest, ale nie wiem. Moje dzieci maja tą samą matkę chrzestną, a każde jest inne od siebie i inne od mojej siostry, jaką pamietam ją z dziećiństwa :P

    OdpowiedzUsuń
  9. niby śmieszne że dzieci nabierają cech po chrzestnych ale coś w tym jest u mnie w rodzinie nie tylko moje dzieci ale i starsi mają coś po rodzicach chrzestnych tak samo np gestykulują, mówią, chodzą :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam nadzieję, że Zosia nie będzie, jak jej chrzestna ;) Kocham moją siostrę, ale to dość flegmatyczna osoba ;)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)