piątek, 19 października 2012

Macierzyństwo

Macierzyństwo jak dla mnie jest bardzo trudnym zadaniem..
Kiedyś sądziłam że mam ten instynkt głęboko w sobie, lecz po narodzinach córki zwątpiłam w to.
Miałam chwile że nawet nie chciałam na nią patrzeć, nie mogłam słuchać jej płaczu bo wariowałam..

 

I niestety zostało mi to do dziś. Ale nie zawsze. Najbardziej ten stan pogłębia mi się przez mojego męża.
On uważa że skoro siedzę w domu, to powinnam mieć czas na wszystko - na sprzątanie, gotowanie, zakupy, spacer, na dziecko. A czasami lewo co mogę ogarnąć jedną rzecz.
Strasznie mnie to boli że on tak sądzi. Rozumiem że on pracuje, ale ja nie siedzę ciągle na tyłku - jak on uważa - lub leżę całymi dniami a dziecko i dom same się obsługują.

Dzisiaj przepłakałam godzinę. A to tylko dlatego że mąż miał iść na spacer - a nagle mu się odwidziało - a ja po prostu  chciałam posprzątać w spokoju i ciszy. Odpocząć trochę od małej.
Gdy ja sprzątałam, on się nią "zajmował"
Tak zajmował, że cały czas rozpaczliwie płakała. W efekcie tego przez przez pół pokoju przeleciał fotelik samochodowy i zbiłam szklankę.
Czasem nie potrafię powstrzymać nerwów.

Mam czasem ochotę mu przywalić. I kiedyś to zrobię. Ale nie wiem jaka będzie jego reakcja.

Czas na kąpiel.
SL275679

1 komentarz:

Dzięki, że jesteś! :)